Po ostatnich obfitych opadach śniegu ruszyły w końcu wyciągi na Kasprowym Wierchu, ale z aż półtoramiesięcznym poślizgiem. Od wtorku czynna jest tylko trasa w Kotle Gąsienicowym.
Natomiast trasa w Kotle Goryczkowym nie nadaje się do szusowania i nie wiadomo, kiedy ruszy, bo ciągle w nim leży zbyt mało śniegu. Taka niemal bezśnieżna zima, w Tatrach dotychczas leżało od kilkunastu do 30 cm śniegu, to olbrzymie straty zarówno dla PKL, jak i samego Zakopanego, bo narciarze wybierali inne miejscowości.
Gdyby Polskie Koleje Linowe mogły dośnieżać sztucznie trasy, narciarze mogliby szusować już od połowy grudnia. Na to jednak nie było zgody Tatrzańskiego Parku Narodowego.
- Mogliśmy już jeździć od połowy grudnia, gdyby TPN dopuścił dośnieżanie tych miejsc na trasach, gdzie śniegu brakuje. Od lat o to występujemy, ale bezskutecznie - ubolewa dyr. Murzyn.
Zdaniem TPN sztuczny śnieg szkodzi roślinności, a hałas armatek zwierzynie - wylicza.
Halina Kraczyńska, (łb)
POLSKA Gazeta Krakowska |