wyszukiwarka       konkurs       shoutbox       forum       chat       kontakt          nowamalopolska.pl    
nowi ludzie     nowy biznes     nowe technologie     nowa energia     
  DZIAŁ INFORMACJE 24.03.2007  
Stwórzmy bulwar Pamięci Lotników Alianckich!

Krakowowi i Małopolsce potrzebny jest nowoczesny i uniwersalny znak pamięci o wszystkich ofiarach powietrznych bitew nad naszą ziemią. Młodzi chłopcy ginący w dramatycznych okolicznościach zasługują na nasz najwyższy szacunek. Stwórzmy w Krakowie bulwar Pamięci Lotników Alianckich!

Żeby latem i jesienią 1944 r. lecieć nad Polskę samotnym, słabo uzbrojonym bombowcem, wioząc z wolnego świata nie tylko broń, lecz przede wszystkim nadzieję - trzeba było być szalonym. Trzeba było być Polakiem, Brytyjczykiem, Afrykanerem, Kanadyjczykiem, Australijczykiem i czuć powinność niesienia pomocy niezłomnym żołnierzom Armii Krajowej w płonącej Warszawie.

Żeby w 1944 r. lecieć nad Śląsk, by zdławić niemiecką machinę wojenną u samych jej źródeł, odciąć dopływ paliwa dla czołgów, samolotów i u-bootów - trzeba było być szalonym. Trzeba było być Amerykaninem, mieć około 20 lat i tak strasznie się bać, wlatując spokojnie, w regularnym szyku, w ogień zaporowy artylerii przeciwlotniczej nad Blachownią Śląską.

Żeby zimą 1945 r. nadrabiać nonszalancję i nieudolność sowieckiego dowództwa, zastępując w Beskidach ciężką artylerię, której nie udało się na czas podciągnąć, trzeba było być szalonym. Trzeba było być Rosjaninem - pilotem albo strzelcem szturmowego Iła-2, który - wbrew propagandowym bredniom o "latającym czołgu" - był dziecinnie łatwym łupem dla pilotów Luftwaffe, strącających go w niewyobrażalnych ilościach.

To wszystko działo się nad naszymi ziemiami. Spokojne krajobrazy Powiśla Dąbrowskiego, przepiękne wzgórza nad Bochnią, gorczańskie hale i podnóże Tatr są dnem powietrznego oceanu, na które opadały ofiary bojów sprzed ponad 60 lat. Na tym dnie do dziś leżą szczątki maszyn, często zmieszane z odłamkami kości ich załóg. To nie jest przenośnia. Miałem je w swoich dłoniach.

To były egzekucje

W takich chwilach znikają sprzed oczu tabele lotów i pożółkłe materiały archiwalne. Jest tylko samotny czterosilnikowy halifax lub liberator, płynący nad szczytami Karpat w powodzi księżycowego blasku. Siedmioosobowa załoga, zdrętwiała w ciasnym, zimnym kadłubie po prawie czterech godzinach lotu z dalekich Włoch nie wie, że krążące wokół radiolatarni w Radomiu dwusilnikowe myśliwce ze sterczącymi z nosów prętami anten biorą już kurs na południe. Niemieckie stacje radarowe dalekiego zasięgu typu "Freya" widzą doskonale śmiałków, skradających się ku walczącej Warszawie. Operatorzy przekazują prowadzenie myśliwców radarom o precyzyjniejszym działaniu - typu "Wűrzburg", rozrzuconym m.in. w okolicach Krakowa i Bochni. Po kilku minutach dwusilnikowy messerschmitt Bf-110, o czarno-szarym umaszczeniu nocnego drapieżnika, jest już we właściwym kwadracie. Prowadzenie przejmuje operator aparatury pokładowej. Na ekranie oscyloskopowym pojawia się delikatny, świetlisty krąg. Gdy jest asymetryczny, oznacza, że cel jest z boku, gdy jest idealnym kołem - myśliwiec dokładnie tropi cel. Załoga bombowca nic o tym nie wie. Nie wie, że naprowadzony bezbłędnie niemiecki pilot dostrzegł już czarną sylwetę ich maszyny, błyszczącej wspaniale w świetle księżyca licznymi okienkami i kopułkami; widzi niebieskożółte ogniki z jej rur wydechowych, czuje wiry powietrzne za sterami bombowca. Myśliwiec zaczyna opadać i przyspieszać, wpełza powoli pod brzuch samotnego olbrzyma. Tylny strzelec, skulony w przezroczystym bąblu maleńkiej wieżyczki, bezradnie wodzi po niebie czterema lufami karabinów maszynowych, lecz nie może widzieć, jak kilkadziesiąt metrów pod nim niemiecki pilot delikatnie ściąga ster ku sobie. Me-110 staje dęba tracąc szybkość i w tym momencie z jego nosa tryskają wielometrowe strumienie ognia. Kilkadziesiąt kilogramów pocisków, wystrzelonych z działek w ułamku sekundy, dwukrotnie orze brzuch bombowca - z przodu do tyłu i z tyłu do przodu. Myśliwiec traci szybkość i opada, lecz nawrót jest zbędny. Pokład bombowca jest piekłem poszarpanego duralu, dymu, ognia, płynu hydraulicznego, krwi, wyrwanych wnętrzności, jęków konających ludzi.

To nie były pojedynki powietrzne. To były egzekucje. W takich okolicznościach ginęli zazwyczaj wszyscy, mało komu udawało się opuścić pokład na spadochronie.

Natężenie nocnych walk powietrznych, prowadzonych głównie nad terenami Małopolski, nie miało precedensu, ani też nie powtórzyło już w dziejach II wojny światowej na naszym terytorium. Czynnikiem sprawczym był wybuch Powstania Warszawskiego, jednak bezpośrednią przyczyną intensyfikacji walk lotniczych była decyzja Winstona Churchilla z 11 sierpnia 1944 r. o wzmożeniu pomocy dla powstania za pomocą dodatkowych, wydzielonych sił RAF. Oprócz dobrze wyszkolonych załóg 334. Skrzydła do Zadań Specjalnych, w tym polskiej Eskadry 1586. i 148. Dywizjonu RAF, nad Warszawę skierowano młodych chłopców z 205. Grupy Bombowej, ze 178. Dywizjonu RAF oraz 31. i 34. Dywizjonu Południowoafrykańskich Sił Powietrznych. Właśnie młodzi Afrykanerzy ponieśli najcięższe straty nad Małopolską.

Załogi dwudziestolatków

Jeśli o chłopcach ze zrzutowych maszyn w okresie PRL-u cokolwiek mówiono (byli między nimi Polacy, a poza tym długich szeregów białych tablic na cmentarzu Brytyjskim na Rakowicach nie da się zasłonić), to udział lotników amerykańskich w operacjach nad Polską był (i nadal jest) nieznaną wojną. Poległych Amerykanów, zgodnie z tradycją Sił Zbrojnych USA, starano się ekshumować i zabrać do domu. Znikały groby, zaś UB szczególnie dbało o to, by nikomu nie wpadło do głowy upamiętniać takich miejsc. Sąsiedzi w wielu wsiach donosili na siebie nawzajem, że ten i ów melinuje w szopie kawałki z rozbitego "Amerykana".

Później w literaturze zaczęły się pojawiać sygnały o nalotach Sił Powietrznych Armii Stanów Zjednoczonych (United States Army Air Forces - USAAF), zazwyczaj jednak eksponujące w zgryźliwym tonie minimalną skuteczność bombardowań, zaś wyolbrzymiające omyłkowe trafienie wsi Kamień lub obozu koncentracyjnego w Brzezince. Dopiero niestrudzona działalność członków nieformalnej grupy badawczej AMIAP (m.in. Michała Muchy i Szymona Serwatki) rzuciła światło na to, co robiły nad Polską amerykańskie "załogi dwudziestolatków" i jaką zapłaciły za to cenę.

8 maja 1944 r. dowódca USAAF w Europie, gen. Ira Eaker podjął decyzję o równoczesnym atakowaniu zespołów przemysłowych na Śląsku, produkujących benzynę syntetyczną w oparciu o zasoby węgla. Głównymi celami bombardowań były zakłady w Blachowni Śląskiej, Kędzierzynie, Oświęcimiu-Dworach i Zdzieszowicach, rafinierie w Trzebini i Czechowicach-Dziedzicach oraz zakłady w Nowym Bohuminie na terenie Czech. Skuteczne bombardowania strategicznych celów śląskich nie byłyby możliwe bez precyzyjnego i kompleksowego rozeznania ich przez wywiad AK.

Zadanie lotników było bardzo trudne, gdyż cele położone były na krawędzi zasięgu bombowców strategicznych, operujących z terytorium Włoch. Największym wrogiem okazywał się dystans i gęsto rozmieszczone strefy obrony przeciwlotniczej i myśliwców.

Naloty rujnujące niemiecki przemysł naftowy na Śląsku rozpoczęły się w czerwcu 1944 r., a zakończyły 26 grudnia tego samego roku. Brały w nich udział liczące kilkaset maszyn formacje bombowców, eskortowane przez załogi myśliwskie. Droga z Włoch na Śląsk i z powrotem znaczona była szczątkami setek maszyn. Według ostrożnych szacunków, podczas "wojny o paliwo" Amerykanie stracili nad obecnymi terenami Polski około 40 maszyn. Efekty? Ponad połowę całego potencjału produkcji paliw III Rzeszy zniszczyły "załogi dwudziestolatków" z 15. Armii Powietrznej. Nad Europą poległo 41 tys. 802 lotników Sił Powietrznych Armii Stanów Zjednoczonych. Co 20. zginął nad naszym krajem.

W końcu - Rosjanie. Wydawałoby się, że za czasów obowiązkowego czczenia wszystkiego, co radzieckie, powiedziano już wszystko, upamiętniono miejsce pochówku każdego lotnika spod znaku czerwonej gwiazdy. Tymczasem o nich... wiadomo najmniej. Załogom poległym w trakcie działań w lecie 1944 r., przygotowującym ofensywę styczniową 1945 r. czy biorącym w niej udział, nie dane było zaistnieć w pamięci mieszkańców naszych miast i wsi. Dziś bardzo trudno dotrzeć do nazwisk lotników i okoliczności katastrof. Dwa szturmowe Iły-2 roztrzaskały się w Gorcach - jeden pod Halą Długą na Turbaczu, drugi prawdopodobnie w masywie Gorca. Podobno w jednym z nich zginął wyższy oficer o nazwisku Nitowczenko.

Kolejne sowieckie maszyny rozbiły się w okolicy Gdowa, Leńcz, Kalwarii Zebrzydowskiej, Zabierzowa, Bochni, kilka lub kilkanaście w Beskidzie Sądeckim i Niskim, w masywie Babiej Góry i na Orawie. Prace identyfikacyjne trwają.

Pamięć jest obowiązkiem

Mapa Małopolski. Dno powietrznego oceanu, naznaczone prawie setką miejsc lotniczych tragedii. Tych z 1939 r. i tych z gorących miesięcy ostatniego roku wojny. Na tym najrozleglejszym polu bitwy należy stworzyć specyficzny, przestrzenny pomnik - sieć pamięci. Powinien to być system lokalnych miejsc pamięci, punktów muzealnych, scalonych dobrą informacją turystyczną i wpisanych w tworzony Małopolski Szlak Historii Lotnictwa. Początek już jest zrobiony: istnieją punkty muzealne w Wadowicach i Ochotnicy Górnej; Muzeum Lotnictwa Polskiego wyda niebawem przewodnik po lotniczych śladach w naszym regionie. Istnieje odpowiedni zapis w planie zagospodarowania przestrzennego Małopolski.

Jednak potrzebne jest centrum. Symbol, który ogniskowałby i równocześnie rozsyłałby wszystkich szlakami kulturowej turystyki, do autentycznych miejsc wydarzeń. Intelektualną rolę takiego ośrodka spełnia Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie. Brakuje jednak nośnego, ekspresyjnego symbolu.

Mamy w Krakowie takie miejsce - widoczne dla każdego, kto pociągiem lub samochodem przekracza Wisłę, jadąc na południe. Tę Wisłę, nad którą w nocy 16 na 17 sierpnia 1944 r. rozsypał się w ogniu zestrzelony liberator por. Wrighta. Mamy w Krakowie bulwary Czerwieński, Podolski, Inflancki. Na przygotowywanym do rewitalizacji Zabłociu powinien zaistnieć bulwar Lotników Alianckich, oznaczony i urządzony w nowoczesny sposób. Stałby się on "Południkiem Zero" dla pamięci o wszystkich ofiarach powietrznych bitew nad naszą ziemią.

Krakowowi i Małopolsce potrzebny jest nowoczesny i uniwersalny znak pamięci, symbolizujący ogrom wysiłku i ofiar poniesionych przez lotników państw koalicji antyhitlerowskiej na terenie południowej Polski. Pamięć ta jest obowiązkiem - jako znak wdzięczności lotnikom nie tylko polskim, lecz także brytyjskim, amerykańskim, kanadyjskim, południowoafrykańskim, australijskim, nowozelandzkim, rosyjskim. Dzieje bitwy, która toczyła się na naszym niebie, powinny przeniknąć do zbiorowej świadomości mieszkańców Krakowa i Małopolski. Skala, znaczenie, dynamizm i brutalność walk lotniczych, stopień determinacji załóg, dramatyczne wydarzenia związane z ratowaniem powietrznych rozbitków przez żołnierzy Polski Podziemnej i ludność naszych wsi - to autentyczny, gorący, wielki i barwny temat, godny wyeksponowania w krajobrazie miasta i regionu.

Mimo setek grobów na cmentarzu Rakowickim, kilkunastu tablic i kilku ekspozycji tematycznych - lotnicy z załóg maszyn zrzutowych czy bombowców odchodzą już w cień, a nigdy nie dane było im w pełnym blasku chwały stać się bohaterami naszego miasta i regionu. Zasługują na to, bo byli prawdziwymi bohaterami. Stwórzmy w Krakowie bulwar Pamięci Lotników Alianckich!

Krzysztof Wielgus
Gazeta Krakowska
2007-03-24

Krzysztof Wielgus pracuje w Instytucie Architektury Krajobrazu Politechniki Krakowskiej. Jest znakomitością w świecie pasjonatów lotnictwa. Od ponad 20 lat szuka w Małopolsce wraków samolotów strąconych podczas II wojny światowej.

wstecz
Zobacz także:
24.04.2008Na Zabłociu stanie niezwykły pomnik
13.03.2008Jest projekt uchwały w sprawie pomnika liberatora
12.04.2007Tak dla Bulwaru Pamięci Lotników Alianckich
30.03.2007Rosną szanse na powstanie Bulwaru Pamięci Lotników
  WASZE KOMENTARZE
Szanowny Panie Wielgus, Wspanialy artykul, wspaniala i bardzo konieczna inicjatywa. Prosze pytac o zestrzelenie alianckiego bombowca w okolicach Gruszowa Malego k. Dabrowy Tarnowskiej. 2008-04-28 13:17:30
~ St. Filipiak
Trzeba było też jednak być szalonym, żeby pakować się do ciasnego kokpitu Bf109G, zapiąć maskę i z garstką innych straceńców piąć mozolnie na 10000 metrów, a potem skierować nos maszyny na niekończącą się formację Latających Fortec, najeżoną kilkuset plującymi ogniem karabinami... i nurkować z rykiem silnika wsród oplatającej wszystko pajęczyny pocisków smugowych, po to tylko żeby przez 2-3 sekundy otworzyć na chybił-trafił ogień do jednego z bombowców, a potem wylecieć z tego piekła... wygiąć zlany potem kark do tyłu, w sam raz w porę, żeby zobaczyć wysoko na niebie błysk słońca na wypolerowanych skrzydłach Mustangów eskorty, spadających błyskawicznie gdzieś z góry i rzygających ogniem z sześciu browningów, rozwalających wszystko na strzępy... a jeżeli szczęście dopisało, opadać zdewastowaną 109-tką, z podziurawionymi i poszarpanymi lotkami, sterami, roztrzaskaną owiewką, obryzganym olejem wiatrochronem i niewysuwającym się podwodziem, szukając miejsca do lądowania gdzieś na polu pod lasem... i dziękować Bogu za jeszcze jeden dzień życia. ;) Mam nadzieję, że bulwar Pamięci Lotników Alianckich powstanie i znajdą się fundusze na realizację tego projektu. Warto! Kwatera Commonwealthu na Cm. Rakowickim jest trochę zapomniana.. ilu krakowian wie kto i dlaczego tam leży? Pozdrawiam i gratuluję inicjatywy. 2007-04-03 21:45:25
~ Robin
Projekt można obejrzeć tu: http://www.krakownews.pl/bulwar-pamieci 2007-04-03 01:22:51
~ kuk
  DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
Treść komentarza
Twój podpis
Kod antyspamowy
 
Zapraszam do komentowania - Kazimierz Barczyk



  INFORMACJE Nowa Małopolska
Stary Sącz wyprzedzi kulturą Nowy Sącz?
150 lat najstarszej szkoły rolniczej w Polsce
Lato w Tatrach: ratownicy mieli pełne ręce roboty
Stadion Wisły po kontroli, gotowy na pierwszy mecz
Akcja wystawka. Sprawdź kiedy jest w twojej dzielnicy
Po remoncie Sukiennice znowu fascynują
Obwodnica Dobczyc: budowa rozpoczęta
Zima w lecie. W Tatrach jest już pół metra śniegu
Małopolskę odwiedzają głównie Ślązacy i Brytyjczycy
Przy Nowym Kleparzu będzie podziemny parking
W Krynicy zagoszczą czołowi politycy z Polski i z zagranicy
Ziemniaczana klęska na sądecczyźnie
szukaj   działy   więcej
Powstała krakowska Szkoła Sądownictwa i Prokuratury
  CO GDZIE KIEDY Nowa Małopolska
08.09.2010: Uroczyste otwarcie wystawy "Wielki Kraków - wielkie szanse", Kraków
11.09.2010: IX Ekstremalny Rajd Orła, Zabierzów
12.09.2010 do 18.09.2010: 8. edycja Festiwalu Sacrum Profanum, Kraków
19.09.2010 do 25.09.2010: II edycja Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Kameralnej "Muzyka na Szczytach", Zakopane
19.09.2010 do 20.09.2010: Festiwal Otwarte Zagrody, Rodaki
19.09.2010: I Wystawa Fotograficzna pt. "Orkiestra Dęta Gminy Stryszawa Wczoraj i dziś" poświęconą pamięci Jana Targosza, Lachowice
24.09.2010: "Śladem europejskiej tożsamości Krakowa" - otwarcie szlaku turystycznego po podziemiach Rynku Głównego, Kraków
17.08.2010 do 24.09.2010: Wystawa 100 lat Harcerstwa w zbiorach Biblioteki Jagiellońskiej, Kraków
06.10.2010 do 10.10.2010: Grechuta Festival, Kraków
08.08.2010 do 03.10.2010: III Festiwal Muzyki Organowej i Kameralnej, Skawina, Krzęcin, Radziszów
03.07.2010 do 12.09.2010: IX Tatrzańskie Wici, powiat tatrzański
kalendarz  więcej
  INFORMATORY Małopolska
Zabytki
Sanktuaria
Sławni Małopolanie
Atrakcje przyrody
Muzea
Encyklopedia
Kalendarium
  UNIA EUROPEJSKA
Tu znajdziesz informacje o wydarzeniach związanych z Unią Europejską, opis programów wspólnotowych i otwartych konkursów, a także ogłoszenia o poszukiwaniu partnerów do realizacji programów biznesowych.
  SAMORZĄD MAŁOPOLSKI
Poznaj skład władz samorządowych w województwie, w powiatach i gminach. Zapoznaj się ze strategią rozwoju Małopolski i najważniejszymi podejmowanymi działaniami. Wejdź na nasze forum samorządowe i poznaj argumenty tych którzy chcą, aby Małopolska wykorzystała swoją szansę.
  FOTOGALERIE
Wizytówka Małopolski
Nowa Małopolska
  SONDA
Najważniejszym problemem dla władz Małopolski jest obecnie:
infrastruktura czasu wolnego
komunikacja
ochrona zdrowia
mieszkalnictwo
kultura
gospodarka
ochrona środowiska
bezpieczenstwo
polityka społeczna
oświata
infrastruktura drogowa
        
wyniki
archiwum sond
        Portal realizowany we współpracy z Polska Gazeta Krakowska
             Nowa Małopolska - Portal Stowarzyszenia Gmin i Powiatów Małopolski    
poleć ten serwis znajomemu