WYDARZENIA
11.05.2016
Wygrana wojna z barszczem Sosnowskiego

Na tę wiadomość czekało wiele osób, zwłaszcza w południowej Polsce: Radio Kraków-Małopolska poinformowało, że wspólnymi siłami Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, Europejskiego Obszaru Gospodarczego i małopolskich gmin udało się zwalczyć silnie parzący barszcz Sosnowskiego z 80 procent powierzchni województwa.

"Do 2014 roku w naszym kraju nie podejmowano prób zwalczania tej wyjątkowo niebezpiecznej i inwazyjnej rośliny. Małopolska podjęła tę próbę jako pierwsza. Program był realizowany na powierzchni 134 hektarów w 31 gminach woj. małopolskiego" - czytamy na stronie internetowej krakowskiej rozgłośni.

Prace przebiegały pod hasłem "Środowisko bez barszczu Sosnowskiego", a kierował nimi Jerzy Jaskiernia z UR dysponując budżetem wynoszącym blisko 3,8 miliona złotych; 85 proc. tych środków pochodziło z tzw. funduszy norweskich.

"Stosowane były metody mechaniczne i chemiczne: rośliny były wycinane i trzykrotnie w ciągu roku opryskiwane środkami chemicznymi przy użyciu sprzętu zmechanizowanego. Barszcz bardzo często rośnie nad rzekami i potokami - tam nie można stosować oprysków herbicydami. Preparaty chemiczne były więc wstrzykiwane ręcznie bezpośrednio do szyjki korzeniowej roślin. Stosowano także ręczne wycinanie roślin poniżej szyjki korzeniowej" - napisano na stronie RK-M.

Koordynujący projekt od strony naukowej profesor Kazimierz Klima podkreślił, że zasadniczą trudnością w zwalczaniu tej rośliny jest żywotność nasion i duży współczynnik rozmnażania.

- Pojedyncza roślina może wykształcić nawet do 40 tysięcy nasion, które zachowują zdolność kiełkowania do pięciu lat po osypaniu się na powierzchnię gleby. Zapas nasion w glebie jest olbrzymi, dlatego konieczne jest dalsze zwalczanie, aby nie zaprzepaścić osiągniętego efektu - powiedział w rozmowie z krakowskim radiem.

Teraz trzeba pilnować, aby barszcz nie odrodził się w ciągu 5 lat (potem definitywnie obumrze). Prace zapobiegające jego ponownemu namnażaniu się współfinansuje Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Krakowie.

- Historia barszczu wywodzi się z lat 50. Józef Stalin wydał rozporządzenie, by wybrać 50 gatunków roślin, które produkują dużo biomasy. Największą produkcyjność uzyskał właśnie barszcz. W naszym kraju znalazł się w latach 70.

Ponieważ roślina jest źródłem białka i daje bardzo wydajne plony, próbowano wykorzystać ją jako paszę. Jednak uprawy wymknęły się spod kontroli. Barszcz zaczął z pól wypierać rodzime gatunki roślin, okazał się też niebezpieczny i dla zwierząt, i dla ludzi. Ma właściwości parzące i alergizujące, co stanowi niebezpieczeństwo dla zdrowia i życia. Kontakt z rośliną wywołuje reakcje skórne: zaczerwienienia, obrzęki, pęcherze porównywalne z oparzeniami. Są rolnicy, którzy świadomie uprawiają tę roślinę. Po około 6 godzinach od ścięcia barszcz traci swoje właściwości parzące i może być paszą dla zwierząt, problemem jest jednak jego wysoka inwazyjność i sam zbiór, niebezpieczny dla zdrowia - wyjaśnił prof. Klima.

Szacuje się, że w Polsce barszcz Sosnowskiego porasta około 3 tysięcy hektarów a przybliżony koszt zwalczania tej rośliny na terenie całego kraju wynosi w przybliżeniu 60 mln zł.

"Przedstawiciele UR poinformowali, że do uczelni zgłaszają się już inne województwa zainteresowanie zastosowaniem nowatorskiej metody na swoim terenie. Ofertę zgłosiło woj. śląskie, a zapytania nadesłały pomorskie, zachodniopomorskie, podlaskie, warmińsko-mazurskie, lubuskie" - czytamy na stronie Radia Kraków-Małopolska.

Jak dobrze pójdzie, barszcz Sosnowskiego zostanie wypleniony w całej Polsce.

Jerzy Bukowski

wstecz
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
Treść komentarza
Twój podpis
Kod antyspamowy
 



              Nowa Małopolska - Portal Informacyjny Stowarzyszenia Gmin i Powiatów Małopolski